Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 701 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Miotła Czarownicy







Miotła Czarownicy










 

Klątwą śmierci jest wykonanie rytuałów polegających na sprowadzeniu na osobę ciężkiej choroby lub wydarzenia powodującego śmierć. Mogą być to rytuały Voodoo, lub inne rytuały z użyciem przedmiotów osoby np. Zdjęcie osoby,paznokcie,włosy skrawki materiału lub pismo tej osoby. Klątwy tego rodzaju są bardzo groźne czyniące wiele spustoszenia w naszym życiu które to prowadzą do śmierci.Często sporządzano miotły do zamiatania z gałązek brzozy, które miały służyć czarownicy do czynienia dobra lub zła.Co do miotły czarownicy, nie koniecznie musimy mieć całą miotłę by uczynić zło komuś. Możemy sporządzić mini miotłę własnoręcznie która będzie przedstawiała osobę, srogą karą było przeciwstawić się prawdziwej czarownicy, gdyż taka miotełka posiadła  swoją silną moc.

Dlaczego ludzie w legendach przedstawiają czarownicę na miotle, skąd to się tak naprawę wzięło?

Dawniej czarownice latały na miotłach a w przenośni oznaczało to podrzuconą miotłę na kogoś postawioną na progu domu lub pod oborą , co sprowadzało wielkie niszczejcie a nawet śmierć na taką rodzinę , lub osobę i na ich dobytek) („ Wszystko co posiadasz umrze śmiercią tak jak ta miotła, która kiedyś żyła”) Dziś możemy to uczynić w postaci małej miotełki którą sami sporządzimy wkładając w nią swoją moc i życzenie śmierci komuś oczywiście znając taką osobę , lub posiadając jej dane osobowe. Możemy również wysłać poczta na adres osoby której życzymy klątwy śmierci.

Postawiona miotła na progu oznacza śmierć ciężkie choroby i klęskę urodzaju. W większości z nas miotła oprócz narzędzia do sprzątania, kojarzy się z narzędziem czarownicy, jednak nie zawsze tak było. Dawne tradycje radziły stawiać miotłę odwrotnie tuż za drzwiami, aby do domu nie dostawały się niekorzystne energie, niechciani goście.Już od zarania dziejów ludzie wiedzieli do czego służyła miotła dla czarownicy.




 

Aby zdjąć taką klątwę z miotłą, trzeba ja odczarować. Bierzemy miotłę która podrzucono na naszej posesji i wkładamy do dużej donicy, lub wiadra z ziemia z cmentarza z grobu , wkładamy ja głęboko na dno donicy i zasypujemy ziemią z cmentarza podlewając wodą z domieszka wody święconej,miotła musi ponownie zakwitnąć i wypuścić listki. Kiedy wypuści listki możemy używać takiej miotły do prac porządkowych, gdyż będzie ona już oczyszczona od klątw śmierci i innych negatywnych energii.

Moja mechaniczna miotła



Taka miotła to skarb


Ja jednak posiadam  swoje miotły które wyśłę komuś w prezencie,
bo sobie na to zasłużyły,lub okadzę tych osób imiona, by ich energia do nich powróciła.
Powiem krótko na tobie nieboże co w du.... nie włożę!









 
Ps. Prywatnie do kogoś komu tą miotłą się po grzbiecie należy , a którą wyślę Ci pocztą, to odechce Ci się praw autorskich miotło jedna!

 
powrot na stronę wrózki





oceń
3
2

Straszna klątwa czarownicy

 

Straszna klątwa czarownicy.

 


 

Pewna kobieta chciała zarobić na czarownicy dużo pieniędzy, długo nad tym myślała i myślała, az wymyśliła głupią rzecz. Posądziła czarownice o kradzież. Rozłościła się czarownica 40 dni paliła świece zamawiała rytuały śmierci i rzucała klątwy na całą rodzinę tej która była taka pazerna. Wyrocznia czarownicy brzmi tak; W ciągu 3 lat zmogą Cię choroby nowotworowe. Usuną Ci cześć ciała które będzie miało dla Ciebie wielkie znaczenie a bez tego organu niczym będziesz. Ukochany mężczyzna Cię opuści na zawsze, tak jak wszyscy znajomi i przyjaciele,twoje oczy zasłoni bielmem szatan, a ręce nie będą miały władzy. W twoim mózgu zalęgnie się robak który Cię po woli zeżre. Wobec prawa przyczyny i skutków zaklinam wszystkie moce niech tak się stanie powiedziała czarownica i posypała ziemia z cmentarza z grobu na twoje imie i nazawisko by klatwa miała większą moc.Klątwa jest rzeczywista nie ma od niej odwrotu i ucieczki. Znasz się na magii, ale skoro nie wierzysz w te słowa, magia dla ciebie jest obca, siły światła niech Cię opuszczą a ciemności piekieł niech Cię pochłoną. Po trzykroć niech się tak stanie .(E)

..


 


oceń
6
5

Listy do wróżki

 

 

 
Zapraszam na  forum



 

Droga Wróżko pomóż mi , zostałam sama z córeczką,mąż mnie pozostawił w 8-mym miesiącu ciąży, gdyby nie dziecko już dawno bym nie żyła.
Dlaczego mężczyźni są tacy ?  Mówił ze kocha, że dla niego wiele znaczę. Układaliśmy wiele planów na przyszłość.Wspólnie kupowaliśmy córeczce ubranka .Przyrzekał że nigdy mnie nie skrzywdzi, a  uciekł jak tchórz, nic mi nie mówiąc że odchodzi odemnie. Pojechał do rodziców i już nie wrócił.
Dziś nie wiem czy kiedykolwiek komuś uwierzę, a moje dziecko sama bedę musiała wychować. On  jeszcze jej nie widział i nie odwiedził nas, a córeczka ma już pół roczku. Załamałam się wpadłam w depresję , nie wiem jak dalej  potocza się  nasze losy i czy dam radę wychować sama moje dziecko.


 

 

Droga Wróżko ktoś mnie zauroczył brzuszek mnie boli


Droga Wróżko opuscił mnie mój kochany co mam zrobić by wrócił?

 


 


 

oceń
2
0

Zycie po zyciu

 

 

 

 

 

 


 

Chęć ponownego połączenia się z ukochaną osobą, która odebrała nam śmierć, należy do najsilniejszych i najbardziej uporczywych pragnień człowieka .To właśnie ono wywołuje w nas poczucie opuszczenia, a zarazem całą listę pytań i wyrzutów.” Co by było gdyby” że „gdyby nie to” „gdyby tylko” oraz rozpaczliwych pytań i błagań o jeszcze 5 minut, które byśmy mogli dłużej spędzić z naszym bliskim , lub znajomym. Czasami to pragnienie zostaje zaspokojone, dzięki pojawieniu się zmarłego w postaci wizji czy też zjawy, przy czym relacjonujący podobne fakty utrzymują, że wyraźnie różnią się one od snów. Są to chwile przeżyte na jawie, chwile, w czasie których bardzo silnie i jak się wydaje, nieomylnie wyczuwa się obecność zmarłej osoby. Epizod taki jest za zwyczaj bardzo sugestywny, a nawet samo/potwierdzający, gdyż pozostaje po nim głębokie przekonanie, że spotkanie odbyło się naprawdę . W konsekwencji człowiek nabiera przeświadczenia, iż rzeczywiście istnieje życie po śmierci.

Powszechność występowania zjaw znalazła swoje odbicie w językach i kultach ludowych na całym świecie na długo przed początkiem historii spisanej Także i dziś wizjonerskie spotkania ze zmarłymi są zjawiskiem niezwykle powszechnym.

W licznych artykułach  opublikowanych w czasopismach i książkach medycznych i innych źródłach naukowych stwierdza się, iż u znacznej ilości osób pogrążonych w żałobie występują wizje tych, którzy odeszli. Badania naukowe sugerują na przykład że aż 66 procent widzów widuje zjawy zmarłych mężów i żon .Wdowy wybrano jako podmiot powyższych badań z tego prostego powodu, że kobiety przeważnie żyją dłużej od mężczyzn .Wdów jest zatem więcej i łatwiej jest  prowadzić badania naukowe w tej grupie.

 

 

 

Doświadczenia kliniczne wykazują, że widywanie zmarłych jest powszechnie także i w innych grupach osób osieroconych , dzieci rodziców, rodzeństwa oraz przyjaciół. Na przykład aż 75 procent rodziców, którzy utracili potomka, doświadcza jakiegoś rodzaju wizji zmarłego dziecka w ciągu pierwszego roku od jego śmierci. Większości rodziców takie zjawisko przynosi ulgę i w znacznym stopniu zmniejsza  ból wywołany stratą dziecka . Widzenie zjaw jest także powszechne  wśród ludzi, którzy stan bliski śmierci. Opowiadają oni że kiedy wkraczali do królestwa światła spotykali  tam duchy zmarłych krewnych i przyjaciół. Podobne przeżycia często powodują głębokie przemiany u tych osób, wywierając na nich pozytywny  wpływ na ich dalsze życie .

Gdyby można było odtworzyć przeżycia ze stanu bliskiego śmierci i wywołać je u ludzi cieszących się  dobrym zdrowiem, wydaje się możliwe, iż to silne odczuwalne skutki można by wykorzystać w terapii łagodzenia żałoby. O tym jak bardzo ta idea przemawia do ludzi, świadczy sukces filmu Linia życia , w którym  studenci medycyny wzajemnie wywołują u siebie zatrzymanie akcji serca po to by, doświadczyć przeżyć ze stanu bliskiego śmierci . Pamiętam jak praktykowałam coś takiego  razem z siostrami będąc młodym niedoświadczonym dzieckiem , nie zdającym sobie sprawy z zagrożenia jakie mogło nas spotkać. Robiłyśmy 10 przysiadów i 10 głębokich oddechów a następnie zatrzymywałyśmy powietrze w płucach , a druga osoba chwytała mnie w połowie przepony i zaciskała mocno w uścisku, do czasu aż moje ciało obsuwało się  bezwładnie na podłogę . Podczas takiego snu miałyśmy wizje , które to później po obudzeniu się ,opowiadałyśmy sobie wzajemnie . Dziś już nie pamiętam kto nas tego nauczył, lub gdzie to podpatrzyłyśmy. Taka metoda dostarczania formacji z tamtego świata. Dziś wiem że choć, nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien próbować takiego wyczynu. My z racji wieku nie zdawałyśmy z tego sprawy. Nasi rodzice często robili w domu różne seanse spirytystyczne , być może wyssałyśmy wiedzę  z mlekiem matki , ale zostawmy ten temat i wracając do książki „Odwiedziny z zaświatów ”Dr.Raymonda Moody. Autor ksiązki „Życie po życiu” , oraz „Refleksje życia po życiu” w których relacjonuje dalszy ciąg doznań ludzi stojących na progu śmierci. Pisze dalej , choć widzenie zmarłych , przyjaciół lub krewnych stanowiło tylko jeden z elementów większej całości, miałem wrażenie że umożliwiając tego typu wizje, mógłbym się dowiedzieć o wszystkich przeżyciach ze staniu bliskiego śmierci.


 

Pamiętam jak praktykowałam coś takiego  razem z siostrami będąc młodym niedoświadczonym dzieckiem , nie zdającym sobie sprawy z zagrożenia jakie mogło nas spotkać. Robiłyśmy 10 przysiadów i 10 głębokich oddechów a następnie zatrzymywałyśmy powietrze w płucach , a druga osoba chwytała mnie w połowie przepony i zaciskała mocno w uścisku, do czasu aż moje ciało obsuwało się  bezwładnie na podłogę . Podczas takiego snu miałyśmy wizje , które to później po obudzeniu się ,opowiadałyśmy sobie wzajemnie . Dziś już nie pamiętam kto nas tego nauczył, lub gdzie to podpatrzyłyśmy.Powiem tylko że nasi rodzice bardzo często zbierali sie w gronie rodzinnym i wywoływali duchy zmarłych czyli robili medium. My przyglądałyśmy się z ukrycia, a czasem uczestniczyłyśmy jako widzowie w seansie. Najgorszym dla nas przeżyciem było to, kiedy ojciec pytał o sprawy szkolne, co się dzieje w szkole ? lub ile ocen niedostatecznych jest w dzienniku? Duchy zawsze opowiadały prawdę . Taka metoda dostarczania nam wiele informacji z tamtego świata. Dziś wiem że choć, nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien próbować takiego wyczynu. My z racji wieku nie zdawałyśmy z tego sprawy. Nasi rodzice często robili w domu różne seanse spirytystyczne , być może wyssałyśmy wiedzę  z mlekiem matki , ale zostawmy ten temat i wracając do książki „Odwiedziny z zaświatów ”Dr.Raymonda Moody. Autor ksiązki „Życie po życiu” , oraz „Refleksje życia po życiu” w których relacjonuje dalszy ciąg doznań ludzi stojących na progu śmierci. Pisze dalej , choć widzenie zmarłych , przyjaciół lub krewnych stanowiło tylko jeden z elementów większej całości, miałem wrażenie że umożliwiając tego typu wizje, mógłbym się dowiedzieć o wszystkich przeżyciach ze staniu bliskiego śmierci. Nie miałem jednak  pojęcia jak to zrobić. Doktor pisze:” Kilkanaście razy od śmierci matki i ojca słyszałem ich głosy, wypowiadające normalnym tonem moje imię. Często zwracali się do mnie, kiedy jeszcze mieszkaliśmy razem. Wciąż jeszcze za nimi tęsknię  i zapewne dla tego wcale nie wydaje mi się to dziwne, że mój umysł czasami wywołuje klarowne brzmienia ich głosów. Choć zmarła osoba  przestanie istnieć w sensie fizycznym, jej duch nadal zajmuje znaczącą  ważna cześć naszego umysłu. Ja widziałam po śmierci mojego syna , jego samego , ktory przyszedł i mnie odwiedził dając mi swoj plecak w ktorym miał ukryte pieniądze w szelce plecaka, odwiedził mnie tak jak z azycia i podał mi swoj plecak mówiąć te słowa- Mamo wpadłem na krótko , bo moj czas jest ograniczony , mam coś dla Ciebie i podał mi swój plecak a po chwili odszdł. Kiedy się ocknęłam poszłm po jego plecak do kmórki i zaczełam jeszcze raz dokładnie go sprawdzać i wlasnie wtedy znalazłam tam ukryte pieniądze , które syn tam ukrył przed smiercią Wiem że on mnie odwiedził, bo widziałam go dokładnie tak jak by żył.Moja siostra też widziała dziadka który ja odwiedził po śmierci a moja mama widziałą koleżankę babci która przyszła do niej w snie już po smierci i zawiadomiła ja o tym że jest jej zimno i że marznie w nogi. Kiedy moja mama opowiedziała swój sen baci , ta potwierdziła że jej koleżankę pochowano bez butów i dla tego po śmierci upomonała się o swoje buty.   Być może do nawiązania z nimi kontaktu jest nam potrzebny jedynie sposób dotarcia do naszej podświadomości. Pomyślałem że wpatrywanie się w zwierciadło może być takim sposobem.


 

Czy wpatrywanie się w zwierciadło pozwala na widzenie duchów w  warunkach laboratoryjnych ?

 


 Jak już wspomniałem, miliony ludzi mówią o tym że kontaktowały się ze zmarłymi w spontaniczny sposób, bez przygotowań  i starań z ich strony. Te widzenia  po prostu następowały same z siebie , a  doświadczające  ich osoby, nie musiały wprowadzać się w jakiś szczegółowy nastrój. Ze względu na spontaniczną naturę tego zjawiska badanie widzenia zjaw polega przede wszystkim na analizowaniu opowieści, historii przekazywanych przez ludzi, którzy widzieli duchy i zgłaszają się z własnej woli ujawniając badaczom szczegóły swojego przeżycia.

Wizje 


Pewna czterdziestoletnia kobieta przyszła do psychomanteum , aby zobaczyć się ze swoim mężem, który zmarł przed dwoma laty. Przygotowaliśmy się do tego spotkania  przez cały dzień, rozmawiając o ich związku. Wieczorem weszła do izby zjaw. Po godzinie wyszła rozczarowana, mówiąc, że nie widziała się z małżonkiem, tylko widziała jakieś niewyraźne zarysy kogoś chyba  mężczyzny. Nie doszło do żadnej, a obraz zniknął bardzo szybko tej historii interesujące jest jednakże nie  to, co przydarzyło się uczestniczce w izbie zjaw. Podobnie jak kilka innych osób, miała wizję „na wynos „  ukazującą się na później. A oto jej opowieść : Kiedy tam byłam myślałam że coś widzę z prawej strony w zwierciadle. Spojrzałam w lustro i starałam się skoncentrować, ale obraz zniknął. Potem zaczęłam się wpatrywać ponownie i zobaczyłam coś , co wyglądało jak tamta postać koło mojego prawego ramienia . Kiedy się odwróciłam, żeby sprawdzić, znów to znikło. Przypominało jakąś osobę, ale nie umiem powiedzieć , kto to mógł być. A potem zobaczyłam inny obraz. Wiem ż eto był mój mąż , jednak on był mi nieznanym osobnikiem. Właśnie w pierwszej chwili pomyślałam , że to  pan przyszedł mnie sprawdzić, co zemną się dzieje. Ten mężczyzna był w lustrze i za razem na zewnątrz lustra . Wyłonił się i dla tego spojrzałam za siebie w prawo. To nie przypominało mi odbicia. Była to autentyczna postać wychodząca z lustra, a kiedy ponownie się obejrzałam, ten ktoś zniknął. Wtedy zrezygnowałam. Zeszłam na dół i czułam się naprawdę rozczarowana, bo pomyślałam sobie , że nic z tego dzisiaj nie będzie. Następnie poszłam do domu. Już pierwszej nocy miałam nie jasne uczucie, że ktoś jest w pobliżu mnie. Kładłam się do lóżka i wydawało mi się , że ktoś jest w pokoju. Obudziłam się i nadal czułam, że ktoś zemną jest ale nie potrafiłam stwierdzić kto to jest. Drugiej nocy obudziłam się pod wrażeniem , że w pokoju jest obecny mój ojciec . Mogę powiedzieć tyle że próbował powiedzieć cos do mnie , ale nie rozumiałam, co to miało być. Byłam tak rozbudzona że nie potrafiłam zasnąć. Następnej nocy znowu to samo. To była już trzecia noc kiedy zasypiałam i budziłam się z uczuciem że ktoś jest w moim pokoju . Tym razem obudziłam się i poczułam zapach wody po goleniu jakiej używał mój ojciec. Znów byłam rozbudzona i wiem że to mi się nie śniło, popatrzyłam a mój ojciec stał przy drzwiach sypialni. Leżałam w łóżku , wstałam i podeszłam do niego, zatrzymałam się od niego o jakieś 4 kroki .Wyglądał identycznie jak mój tata, ale robił wrażenie człowieka schorowanego tak jak tatuś był przed śmiercią. Widziałam całą jego sylwetkę: była pełniejsza niż wtedy, kiedy umarł. Jednak wyglądał tak jakby wszystko było cudownie. Nie słyszałam jego głosu , ale rozumiałam co mówił do mnie. Nie chciał abym się martwiła. Wyraźnie odnosiłam wrażenie, że mówi mi ze wszystko jest w porządku. Byłam bardzo przygnębiona gdyż mój tata umarł w samotności. Nie było przy nim nikogo kiedy umierał i z tym wiązało się wiele innych problemów , takich jak pytanie czy miał dość tlenu żeby przetrzymać noc. Bardzo mnie to gnębiło ponieważ jestem jego jedynym dzieckiem, a mama i tata żyli w separacji.  Ale widząc go tej nocy nabrałam przekonania , że wszystko było w porządku jakby mówił mi że nie muszę się o niego martwić ,że wszystko jest z nim w porządku. Po prostu znałam jego myśli a on znał moje .  A potem zwyczajnie odszedł. Przez długi czas nie mogłam zasnąć. Wydawało mi się że on naprawdę był u mnie i nie chciałam stracić tego uczucia. Kobieta była troszkę rozczarowana , bo czekała na spotkanie z mężem a przyszedł do niej jej ojciec. Teraz zdaję sobie sprawę , że być może wpatrywanie się w zwierciadło nie pozwala nam na dokonanie wyboru . To tak jakbym miała przed oczami wielką patelnię, zrobiła w niej  mały otwór i oświadczyła:” Chce zobaczyć męża „ A teraz przez ten otwór  wchodzi każdy, ten kto chce do mnie  przyjść . Od czasu doświadczenia wpatrywania się w zwierciadło ta kobieta odzyskała swój spokój , jeżeli chodzi o ojca. Powiedziała- Nie czuję się już winna i niespokojna , kiedy myślę o jego odejściu i śmierci -Teraz myśli o nim są miłe dodała.  -Czuję się z nim naprawdę związana . Podobne przeżycie , przypominające inkubację snów, okazało się dość typowe dla osób, które odwiedziły psychomanteum. Zdarza się zawłaszcza tym, którzy nie przeżyli  mało bądź ważne spotkania w izbie , a powracając do domu napotkali tam inne mało ważne  osoby.


Kolejna "wizja na wynos"



Przydarzyła się pod szezdziesiątkę , który przed 6 laty w tragicznych okolicznościach utracił swoja córkę. Przyszedł do gabinetu, ponieważ nie mógł się pogodzic z jej smiercią . Nie zobaczył córki swej w izbie duchów i zjaw Jednakże dwa dni pozniej zadzwonił i opowiedział o fantascynującym  spotkaniu z córką , które przeżył nastepnego wieczora.Położyłem się spac około 11tej trzydziesci, tuż po wieczornych wiadomościach, i zasnąłem niemal natychmiast po przyłożeniu głowy do poduszki , następnie co pamiętam. Przy łóżu stała "Jane"

To że obudziłem się i usiadłem wyprostowany na łóżku Miałem wrażenie takie samo jak wówczas, kiedy „Jane” wracała ze szkoły do domu i wchodziła do naszego pokoju, zupełnie tak, jakby wróciła późno z zajęć i wpadła do pokoju by powiedzieć „Część”

Wyglądała cudownie, promieniała, była ślicznie oświecona. Szczęśliwa i ożywiona . Mówiła mi: -Musisz się uspokoić. Uspokój się na chwilkę . Nie słyszałem jej głosu, żadnego dzwięku. Ale kierowała te myśli do mnie , ale były one tak silne , że czułem, jak to były moje własne myśli . Przez zasłony  przenikało światło z ulicy i widziałem ją bardzo dobrze i muszę powiedzieć , że byłem całkiem rozbudzony przez ten cały czas , ja nie należę do tych, co to wymyślają niestworzone historie dla tego z całą  świadomością  mówię jak było i co czułem i co widziałem. To była moja córka. Mówiła mi , że wszystko jest w porządku i że czuje się doskonale. Przyszło mi do głowy , a może to ona mi powiedziała , że śmierć nie jest wcale czymś takim, jak myślałem. Była szczęśliwa i roześmiana. Powtarzała bądź spokojny. – Nie mogę tu długo zostać, ale nie ma powodu do zmartwienia. Jest mi doskonale. I to wszystko mi powiedziała – Dowiedzenia - i znikła” Według zegara całe to przeżycie trwało około 4 minuty, a kiedy dziewczyna uniknęła, zrobiła to tak błyskawicznie , jakby ktoś przekręcił  wyłącznik .

Mężczyzna jest przekonany że to co widział , nie było to zjawą ., że naprawdę  była to jego córka. W rezultacie tego spotkania , ból po jej stracie w znacznym stopniu złagodniał. – To nie był sen , lecz takie przeżycie , jak  spotkanie każdego innego człowieka - powiedział – Nie wątpię , że pewnego dnia znów się z nią spotkam. 

 

Duchy przywiązane do miejsca w którym żyły


Dzięki wywoływaniu zjaw psychomentalnych być może będziemy w stanie wyjaśnić takie postępowanie ”przywiązanych do miejsca”.Są to duchy zjawy, które nawiedzają określone miejsce. Czasami pojawiają się tam przez wieki, zwłaszcza jeżeli okolica jest spokojna i nie dochodzi w niej do większych zmian . Najsłynniejsze miejsca nawiedzone przez duchy są to stare zamki , katedry kościoły oraz odludne terytoria . Takie zjawy duchy są często ofiarami morderstw , lub innej nagłej śmierci.3 października 1963 roku pani Coleen Buterbaugh, sekretarka Sama Dahla, dziekana uniwersytetu Wesleya w Licoln , a stanie Nebraska , została poproszona przez dziekana o zaniesienie pewnej wiadomości do gabinetu w pewnym pobliskim budynku „C.C.” obok White Bulilding. Okl8.50 rano. Pni Buterbaugh weszła do tego budynku szybkim krokiem przemierzyła długi korytarz, słysząc dochodzące obok z pomieszczeń  głosy studentów zasiadujących do ćwiczeń na różnych instrumentach, a zwłaszcza na marimbie. Wchodząc  do pierwszego z pomieszczeń biurowych, po kilku krokach stanęła jak wryta pod wpływem bardzo intensywnego odoru- zatęchłego, wręcz nie do zniesienia . Uniosła oczy i zobaczyła postać czarnowłosej kobiety w bluzce koszulowej sięgającej do kostek spódnicy, unoszącej prawą rękę ku górnym pólkom po prawej stronie regału z nitami . Przytaczamy relacje która opowiedziała nam pani Buterbaugh: „ Kiedy weszłam do pokoju, wszystko było zupełnie normalne. Po jakichś czterech krokach nagle poczułam bardzo silny odór. Mówię o bardzo silnym odorze , mając na myśli coś takiego co po prostu osadza na miejscu i niemal dusi . Patrzyłam na podłogę, tak jak się to często robi idąc przed siebie, ale gdy tylko ten smród mnie zatrzymał , poczułam że w pokoju ktoś jest.

W tym samym momencie uświadomiłam sobie że nie słyszę dochodzącego z korytarza hałsu. Panowała martwa cisza. Uniosłam oczy i coś przyciągnęło mój wizerunek w stronę regału przy ścianie w sąsiednim pokoju. Popatrzyłam tam zobaczyłam ją. Stała tyłem do mnie, sięgając prawą ręką ku jednej z półek, przy czym wyglądała tak  jakby zamarła w bezruchu. Absolutnie nie zdawała sobie sprawy z mojej obecności. Przez cały czas kiedy na nią patrzyłam, nie poruszała się. Nie była przezroczysta , ale widziałam że nie była ona realną osobą. Kiedy tak na nią patrzyłam , nagle znikła- nie tak fragmentami , po kolei, tylko całe jej ciało naraz. Aż do momentu jej zniknięcia nie czułam niczyjej innej obecności w tym gabinecie, ale gdy tylko zaczęła znikać, odniosłam wrażenie, że nie jestem sama. Na lewo ode/mnie stało biurko i wydawało mi się że  siedział  przy nim mężczyzna. Odwróciłam się w jego stronę , ale nie zobaczyłam nikogo, choć nadal wyczuwałam jego obecność. Nie mam pojęcia, kiedy to uczucie, że jest obecny znikło, ponieważ spojrzałam w okno za jego biurkiem i tak się przestraszyłam, że  też wybiegłam. Kiedy spojrzałam za tamte okno, nie zobaczyłam nikogo współczesnego. Ulicy, która znajduje się niedaleko stąd, w ogóle  nie było ani nowego gmachu wtedy zdałam sobie sprawę że ci ludzie nie z mojej epoki, że cofnęłam się w ich czasy. O co chodzi z tymi „ przywiązani do miejsca” Dlaczego te same duchy są widziane przez wielu innych różnych ludzi, nawet takich, którzy nie znają ich historii danego miejsca, ani nie wiedzą że to jest ono” nie widziane” Stosowanie metod wizji wywołanych umożliwia poddanie tych spraw badaniom i uzyskanie odpowiedzi, które od dawna wymykały się naukowcom.

 

Dwa duchy


Malownicze ruiny zamku w Olsztynie koło Częstochowy to jedno z wyjątkowych miejsc w Polsce, gdzie w księżycową noc można równocześnie spotkać dwa różne duchy!

O pierwszym z nich pięknie napisał hrabia Aleksander Fredro. Drugi duch został sportretowany przez mistrza Jana Matejkę. Każdej z tych zjaw można się dziś poważnie wystraszyć. Obie związane są z niezwykłymi historiami sprzed wielu, wielu lat.

W 1587 roku zamek, w tamtym czasie bardzo potężna królewska warownia, był oblegany przez wojska arcyksięcia Maksymiliana - poważnego pretendenta do tronu w Polsce. Austriacy mimo wielu prób nie byli w stanie pokonać polskiej obrony. W desperacji postanowili uciec się do ryzykownego, ale jak się wydawało, skutecznego wybiegu.

 

Dramat ojca


W pobliskim dworze w Karlinie austriacki patrol pojmał małego syna komendanta obrony zamku Kacpra Karlińskiego. Niedługo później specjalny parlamentariusz zawiózł do zamku ultimatum - albo dowódca podda zamek, wtedy jego syn ocaleje, a obrońcy zostaną puszczeni wolno - albo, w razie uporczywie przedłużającego się oporu, dziecko zginie, a zamek i tak prędzej lub później zostanie zdobyty, zaś jego obrońcy wymordowani.

Ku wielkiemu zaskoczeniu arcyksięcia Maksymiliana parlamentariusze zostali odesłani z kwitkiem! Kacper Karliński okazał się nieprzejednany i zdecydowanie odmówił poddania zamku.

Po namyśle Austriacy zdecydowali się na ostateczne rozwiązanie. Po krótkich przygotowaniach ruszyli do frontalnego ataku. Na czele, przed pierwszą linią, szedł żołnierz z dzieckiem komendanta. Widząc to polscy obrońcy zamarli. Nikt nie śmiał pierwszy oddać strzału do wroga, bojąc się ranić lub zabić maleństwo. Strzał jednak padł - pierwszy wypalił sam Kacper Karliński! Wolał stracić jedynego potomka, niż zawieść króla i poddać zamek.

 

Głośny płacz dziecka


Atak wojsk Maksymiliana ostatecznie odparto i Austriacy zrezygnowali z oblężenia. Wśród ofiar na pobojowisku pod murami Olsztyna znaleziono po bitwie martwe dziecko komendantaÉ Ta historia zainspirowała później hrabiego Aleksandra Fredrę. A do dziś po zamku snuje się duch maleństwa, czasami słychać też jego głośny płacz.

Zdradził króla

Drugi duch to pokutująca dusza wojewody poznańskiego Maćka Borkowica. We wrześniu 1352 roku, obrażony na króla Kazimierza Wielkiego, zawiązał w Poznaniu konfederację przeciwko koronie. Po krótkich walkach, by ratować życie, Borkowic musiał uciekać z kraju.

Wrócił w 1356 roku, a dwa lata później przeprosił za grzechy i złożył przysięgę na wierność królowi. Warto pamiętać, że pierwszy raz w rocie przysięgi zostało wtedy użyte sformułowanie "Rzeczpospolita". Niestety, Borkowic nadal zdradzał króla. Pojmany przez wojska Kazimierza Wielkiego został osądzony i za podwójną zdradę skazany na okrutną śmierć głodową! Na miejsce wykonania wyroku wybrano właśnie zamek w Olsztynie.

Borkowic skonał w lutym 1360 roku w podziemiach największej wieży olsztyńskiego zamku. Wejście skazańca do lochu uwiecznił na swoim obrazie - ku przestrodze innych - mistrz Jan Matejko. Duch zdrajcy do dziś błąka się po ruinach warowni.


http://www.se.pl/wydarzenia/kronika-kryminalna.

 

Jeszcze niedawno Waldemar Niezgoda (58 l.) z Karczmisk (Lubelskie) uśmiechał się z politowaniem, słysząc opowieści o życiu po śmierci i głosach zza grobu. Do czasu, gdy kilka dni temu przyśnił mu się dawno niewidziany kuzyn Roman Mokijewski (†58 l.) i poprosił go, żeby pomógł mu opuścić ten świat, w którym od dłuższego czasu jest już tylko jego dusza.

 



 

 

Proszę, przyjdź do mnie, bardzo cię potrzebuję

Panu Waldemarowi wciąż w uszach brzmią słowa mężczyzny, którego zmumifikowane ciało znalazł tam, gdzie zmarły kazał mu przyjść. Najprawdopodobniej Roman Mokijewski nie żył już od ponad roku. Leżał w łóżku w starym domu na przedmieściach Karczmisk. Nikt go nie szukał, ponieważ mężczyzna nie założył rodziny i często zmieniał miejsca zamieszkania. Dla pana Waldemara, racjonalisty traktującego świat bardzo serio, to wielki szok. - Wciąż nie dociera do mnie to, co się stało - mówi przejęty. Od kilku dni jemu i całej rodzinie zaczął śnić się kuzyn Roman. Początkowo nie widzieli w tym nic dziwnego, kiedy zajeżdżał do Karczmisk, był częstym gościem w ich domu, a pan Waldemar często mu pomagał. Ale sny stawały się coraz dziwniejsze. W końcu zdecydował się spełnić senną prośbę . Zadbam o to, aby miał godny pogrzeb - zapewnia.

 

 


Powiesił się bo mama wołała go zza grobu.

Serce się kraje, słuchając wstrząsającej historii tego wrażliwego chłopca. Sylwek Przech ( 18 l.) z Zakrzówka (woj. lubelskie) tak bardzo kochał swoją mamę Annę ( 39 l.), że kiedy zmarła na raka, pogrążył się w smutku, którego nic nie było w stanie ukoić.

 

http://www.se.pl/wydarzenia/kronika-kryminalna.

 

O ukochanej matce tęsknie śnił, widział ją też na jawie. - Kiedy poprosiła go, żeby do niej przyszedł, posłuchał jej - płacze Marian Ryba (65 l.), dziadek chłopca. Jego wnuk Sylwek powiesił się kilkadziesiąt metrów od rodzinnego domu.

Kiedy rok temu pani Anna dowiedziała się, że ma nowotwór, najstarszy syn Sylwek był pierwszą osobą, której przekazała tę straszną wiadomość.

- Mamo, ty nie możesz umrzeć! - przekonywał ją chłopak. Starał się nie płakać. Nie chciał, aby patrząc na synowskie łzy, jego ukochana mama cierpiała jeszcze bardziej.

Śmierć Anny była ciosem, po którym nie był w stanie się podnieść. Nie mógł uwierzyć, że najważniejsza w jego życiu osoba odchodzi. Byli z mamą nierozłączni - dzielili ze sobą smutki i radości, a Sylwek - jako najstarszy z dziesięciorga rodzeństwa - był jej prawą ręką.

Dziewięć miesięcy temu pani Anna umarła na rękach Sylwka. Po śmierci mamy coś pękło w chłopcu. Niby był taki jak dawniej, grzeczny, miły i uczynny. Głośno mówił o swoich planach, chciał zrobić prawo jazdy, kupić auto, znaleźć pracę.

Jednocześnie opowiadał dziadkowi, że widzi mamę w snach i na jawie.

- Mama mówi, że niedługo się zobaczymy. Woła mnie: "Chodź, synku, chodź do mnie!" - zdradził dziadkowi Sylwek.

Mówił to tak, jakby był pewien, że już niedługo się spotkają.

Kiedy po południu Sylwek nagle zniknął bez wieści, Marian Ryba nawet nie pomyślał o tym zdumiewającym wyznaniu wnuka. Kilka dni później sąsiad znalazł Sylwka martwego. Powiesił się na drzewie, na pasku od spodni.

Dziadek Sylwka nie może się z tym pogodzić. Przecież jego córka za nic w świecie nie chciałaby krzywdy swojego dziecka.

- Gdyby jakimś cudem ożyła, drugi raz by umarła - mówi zdruzgotany mężczyzna. Na miejscu tragedii, gdzie przychodzi zapalić znicze, milczy dłuższą chwilę.

- Żeby tylko nie błądził w zaświatach - mówi w końcu. - Niech już trafi bez przeszkód do Ani.

 

 

 

 

 

 

 


oceń
0
0

Moja poezja

 

Moja poezja

 

 

 

 

 

Witajcie tutaj opiszę kilka moich wierszy wiersze są o rożnej tematyce pisane w chwilach kiedy coś mnie bolało lub  innym razem sprawiało mi radość.

Kiedy było mi ciężko w życiu , przelewałam wszystko na papier, jak kazdy poeta, czy pisarz. W moich wierszach są łzy, jak też i radość moja i wasza. Niektóre z nich są pisane dla was lub o was.

Czasem coś nowego wrzucę tutaj na stronkę .

Może jestem lepszą wróżką  jak poetką , ale kiedyś pamiętam startowałam w debiutach młoda jesień Polska w Białymstoku a były to lata 70-te i tam właśnie zdobyłam brązowe pióro to było 3 miejsce otrzymałam dyplom.

Dziś żałuję że nie mogę ich tutaj opublikować , po tylu latach nie ma po nich śladu, kiedyś syn je zbierał, ale po śmierci syna zaginęły wszystkie notatki .

Mówi się trudno i żyję się dalej .

Choć powiem że ja pogodziłam się z utrata wierszy i dyplomów, ale nie pogodziłam się ze śmiercią i utrata syna . W maju 2011-tym, jest 2-ga rocznica jak mój syn umarł, każda matka nigdy nie pogodzi się z tym że jej dziecko odeszło wczesniej jak rodzic , to wielki ból i żal , zadra w sercu , której nie da się uzdrowić. Znawcy mówią że dobry wiersz powinien być doszlifowany jak djament , tylko wtedy bedzie dobrym wierszem, ja jednak mam swoje zdanie , dla mnie wiersz przedewszstkim musi byc zrozumiały tak aby odczuwał go czytelnik.

Najczęsciej tworzy się poezje podczas emocji powstają najpiękniejsze tomy poezji. Poezja ma cos wspólnego z muzyką malarstwem, rzezbą sztuką , poezja to odprężenie, dzieki niej możemy malować, rysować i wyspiewać ją tak jak ją odczuwamy .

 

 

 

 

 

Poezja Wróżki Elleni

 

 

Kilka wierszy

 

 


 

Slepy los

 

 

Zawieszony jak wisielec na drzewie

Miotasz się człowieku

By ratować siebie i rodzinę

Potokiem łez wylanych .

Chcesz wszystko zmienić

w swoim życiu.

Lecz los okrutny znów zranił cię.

Pukając do drzwi dobrej wróżki

nieśmiało zadajesz pytanie.

Co masz zrobić , jak postąpić

A może lepiej ze sobą skończyć

Bo dłużej  tak

już nie potrafisz żyć.

Wróżka cię wysłucha

karty postawi, da dobrą radę

i naprowadzić cię może na dobrą drogę.

Być może nie takie straszne

jest to co widzisz w nich dzisiaj .

Jutro twój los odmienić się może.

 

 autur : Elleni 21 marca 2011

 

 


Dla Ciebie mamo

 

Polną drogą szłaś w chabrowej sukience

Twoje kruczoczarne włosy

Rozwiewał wiatr roznosząc twój

wonny zapach chabrów po naszej łące.

Jarzębiny czerwone jak usta twoje

kłaniały ci się do stóp

kusząc swymi paciorkami

niosąc ci moje pocałunki o świcie.

Tam pod lasem jest kapliczka

Kto ją postawił nikt już nie pamięta

Składasz tam ofiarę

swoich wspomnień z dziecięcych lat.

W smutku pogrążona

wspominasz tamte chwile

gdzie nie miałaś radości.

Gdzie twoje ciche wołanie

roznosiło echo po lesie

choc czasem zagłuszał je wiatr.

Wiem droga mamo

jak ciężko nam było

wstawać o poranku każdego dnia

 

Autor : Elleni 18 marca 2011

 

 

 

Dla Mamy

 

Wiatr rozwiał moje marzenia

zagubiłam swa drogę

Ciebie odnaleźć nie potrafię

do domu powrócić nie mogę  .

wszystko do okola jest mi obce

takie inne  nie znane

powracają tylko wspomnienia

a w nich twój obraz mi znany .

Kolorem tęczowym

na tle nieba przepięknie malowany

Z oddali dobiega glos dzieciaków

i ptaków szum skrzydeł

pamiętasz to były nasze bociany .

Zapach ornej roli  cmokanie na konia

snujący się dym z komina jak wstęga

unoszący się wysoko w niebo po woli

w mym zmyśle się wynurza

a teraz  słyszę dzwony ,

tak to dzwony z naszego kościoła 

nie opodal sąsiedniej wioski ,

ach jak dobrze ten dźwięk był kiedyś nam znany .

Spójrz czy widzisz starą gruszę

a na niej zawieszona na łańcuchach huśtawkę

a tam daleko pod lasem

zobacz kto idzie w naszą stronę

tak to nasza stara siwka

macha swą grzywą i swym końskim ogonem.

A widzisz za miedzą co rośnie

to łany zbóż soczystych zielonych .

ten wiersz moja siostro nie ma końca

jest nie dokończony .

dopisz tam teraz  moja siostro  kochana

kolejne dwie strony.

 

 

Modlitwa

 

Jest taka drabina do nieba

Do Boga w którego wierzę

Pomóż mi Boże w życiu moim

Być godnym człowiekiem

Odrzuć ode mnie zło które

we mnie mieszka

i zbaw mnie na wieki

Bym godnym był Ciebie

Gdy wyznaczysz mi spotkanie

na tamtym świecie.

Dopomóż mi Boże na ziemi

zanim pokonam szmat drogi do Ciebie

i zmień moje życie doczesne.

Daj zdrowie dla moich dzieci

i mojej całej rodziny.

Spójrz na nas z niebios wysokich

I spraw by w życiu naszym

Już więcej nie było łez.

Jestem tylko człowiekiem

który czasem błądzi

pomyli  ścieżki i drogi

zapomni o tym ze jesteś tak blisko mnie .

 

 

autor Elleni sobota, 19 marca 2011.

 

 

 

Szczescie

 

Zapukało szczęście do moich drzwi

Bardzo proszę otwórz mi

To ja szczęście Twe

Przyszłam odwiedzić Cie

Nie - nie otworzę Ci

Moje dziecko już śpi

Miałam dziś gości od rana

Cała jestem dziś spłakana

Mąż mnie zdradza oszukuje

Ciągle na mnie krzyczy ciągle gdera

Nie pozwala iść mi do fryzjera

Zamieszkała z nami tu niezgoda

Weszła tutaj bez pukania

W kuchni robi zamieszanie

Kiedy robię im śniadanie

To nie dobre , to jest złe

Tego już nie będą jeść

I tak cały tydzień już od rana

Chodzę ciągle niedospana

W mej sypialni tez bałagan

Tak nie dobrze a tak zle.

Mąż mój zmienił swe posłanie

Na kanapie się ułożył

Już nie kocha nie całuje

Z inną pisze w komputerze

ese-mesy sobie ślą

ja niedobra ja ta zła

Już mecenas na nas czeka

Oj Ty szczęście nie uciekaj

Może jednak Ci otworzę

i na chwilkę Cię zaproszę

a niezgodę stąd wyproszę

 

autor:elleni

 

 

 

Bez Ciebie

 

Pustka do koła Twoje imię wołam

Ciebie wspominam nie zapominam

Ciebie wołam nocą

Gdy sen opuszcza mnie

Gdy żal z tęsknotą przychodzi

Gdy w sercu smutek się rodzi

Ciebie wołam każdego dnia

Bez Ciebie nic nie wart jest świat

Rozszalała się zima

W piecu napalić komu nie ma

Dróżkę na dworze zawiało

Szaro mroźnie  tak do koła

Ciebie mój kochany wciąż wołam

 

autor:Elleni

 

 

 

Wiersze dla syna

 

 

Mój synku

 

Mój synku patrzę na twoje stare zdjęcie
Powstrzymać łez dzisiaj już nie mogę
o świcie rano pożegnałeś mnie
i wyruszyłeś w swą ostatnią drogę .

Mój synku
zawsze za tobą będę tęsknic .
z pamięci cię wymazać już nie mogę .
tęsknią za tobą wszystkie gwiazdy
i słońce które na niebie jest wysoko .

Mój synku wracaj do domu
Czekam tu na Ciebie .
Zabrałeś młodość w swoją drogę
a mnie pozostawiłeś tylko słone łzy .
 
Mój synku
zawsze za tobą będę tęsknic .
z pamięci cię wymazać już nie mogę .
tęsknią za tobą wszystkie gwiazdy
i słońce które na niebie jest wysoko .

Mój synku dzisiaj w żałobie pogrążona
Prowadzę Cię w ostatnią drogę .
a serce moje z żalu pęka
zobaczyć ciebie więcej już nie mogę .

Mój synku
zawsze za tobą będę tęsknic .
z pamięci cię wymazać już nie mogę .
tęsknią za tobą wszystkie gwiazdy
i słońce które na niebie jest wysoko .

 

 

 

List do nieba

 

Kolejny list do Ciebie w myślach piszę

Wsłuchując się w ciszę ,

czy nie wrócisz tu

Tuląc Twego kotka w mych ramionach

Ocierając moje słone łzy

Mój synku byłeś już dorosły

Lecz dla mnie małym dzieckiem byłeś

Nie mam komu już powiedzieć

jak bardzo kochałam Cię

Kiedy w czasie burzy tuląc

Cię do mego serca chroniłam Cię

Płyń barko płyń daleko

Nieś prochy syna mojego

I ukołysz go w swojej kołysce

Tak jak ja za dawnych lat

 

Autor: Elleni

 

 

 

Pozegnanie syna

 

 Wczoraj gdy rozpoznawałam Twoje zwłoki

spałeś jak dziecko spokojny

uśpiony na wieczność

w objęciach Boga wtulony

spokojny jak nigdy

Bałam się  Ciebie obudzić

Tylko moje łzy szeleściły

Spływając po moich policzkach

Strumienia potokiem

Wypływające z moich oczodołów

Przez szybę chciałam Cię dotknąć

Pogłaskać po skroni

Przytulić do serca jak dawniej

Gdy byłeś malutki

Kiedy usłyszałam pytanie

Lekarza w białym fartuchu

-Czy to jest Pani syn ?

-Czy Pani go rozpoznaje?

Nie wytrzymałam krzyczałam w głos

Tak to mój syn tu leży nie żywy !

Proszę nie krzyczeć bo Pan go obudzi

I znów poczuje cierpienia ból

Spij syneczku  kochany

Śpij i zaczekaj ja już nie długo

odwiedzę Cię  też tam

 

autor: Elleni 20maja 2009

 

 

 

 

Nie płacz matko

 

Matko moja nie rozpaczaj

Otrzyj z oczu słone łzy

W mej krainie będę czekał

Kiedy przyjdziesz do mnie Ty

- Synku tęsknię cierpię i rozpaczam

Chryzantemy Ci przyniosę

Złoże je na Twoim grobie

Wspomnę nasze dobre lata

Ciebie w sercu ukołyszę

Wiem że Tobą jest twój tata

Babcia , dziadek

Druga babcia i mój brat

Tylko ja zostałam tutaj sama

Bez Was już nie cieszy mnie ten Swiat

 

Autor: Ellni

 

 

Odwiedziny z zaswiatów

 

Mamo mam coś dla Ciebie

 Śniłeś mi się  znów synku

Przyszedłeś do mnie pukając do drzwi

Mówiąc do mnie te słowa

-Ja tylko na krótko na jedną chwilę

By Cię uścisnąć  i ucałować jak dawniej

Tęsknię za Tobą i zwierzątkami

Ale tam u Boga też mi dobrze jest

Jestem z babcią i aniołkami

A każdy dzień podobny tam jest

Weź mamo ten plecak podręczny

Tam coś dla Ciebie w nim jest

Ja muszę się już  pożegnać  z tobą

Mój czas już skończył się

Podałeś mi plecak do ręki

Odszedłeś w daleką drogę

Pobiegłam za tobą mój synku

Lecz ty rozpłynąłeś się w gęstej mgle

 

Autro: Elleni

 

 

 

 

 

Po tamtej stronie zycia 

 

Twoja twarz dziś matka opłakuje

Serce rozpacza po utracie

Mój syn już odszedł

tam gdzie ty mamo jesteś

a nam co pozostało odejść czy pozostać

Kiedy śmierć na świecie szaleje

ludzkie dusze odbiera

Powstrzymać jej nie sposób

A was do życia przywrócić
Spotkamy się tam wysoko tylko gdzie?

Sama jeszcze tego nie wiem

Czy u Pana Boga  czy w piekle

a może gdzieś niżej ?

-nie wiem gdzie

-już nie wiem.

 

autur : Elleni 21 marca 2011

 

 

Z życia wzięte


Polanka

 


 

Na  tej polanie córuś moja

przyjdę i zapalę ci świecę

A tato powiedział

że kapliczkę zbuduje

Tu 16 lat twoich zostało

i dusza twoja została w tym lesie.

Tutaj jeszcze echo krzyczy.

- Ratunkuuuu !  pomocyyyy !

jednak tego dnia

nikt nie słyszał jak wołałaś.

Tego dnia noc nad tobą

czarniejsza była jak zawsze

i tylko na spotkanie do ciebie

czarna śmierć przyszła

i cię ze sobą zabrała

Nie zdążyłaś się z nami pożegnać

Twoja komórka milczała.

Wiej wietrze wiej zanieś moje wołanie

Że moja córeczka ukochana

została na zawsze na tej polanie.

 

autor : Elleni 10 listopada 2010

 

 

Czarny żuczek

 

Opustoszał mój dom

osierociał i zapłakał

Gdy odeszłaś do innego świata

Matka gorzko zapłakała

po utracie syna.

W czarną suknie  się ubrała

Poszła pożegnać syna.

Lecz wspomnienie wciąż powraca

Uśmiech zgasł na twarzy

Pierwsze kroki gdy stawiałeś

W domu naszym

wszystkie  ptaki nam śpiewały.

i wirował świat .

Mój ty czarny żuczku

odfrunąłeś w dal.

 

 

 

 

 

 

Wiersze o życiu

 

Daj mi dobry Boże

 

Dobry Boże wybacz mi

że kłócę się z tobą ,

mówię że nie wierzę w Ciebie

godzę  twą wielka osobowość .

Dobry Boże jestem tylko słabym człowiekiem

którego Ty stworzyłeś ,

na obraz i podobieństwo Boże

ja jednak nie jestem Bogiem

i nie wszystko co pragnę mieć mogę .

o tak nie wiele Cię proszę

byś mi dał mój Boże,

godne dostanie życie ,

wspaniałą szczęśliwą rodzinę ,

kromkę chleba na stole .

jako-taki samochód

i domek z ogródkiem

dobrą posadę na wysokim krześle ,

bym z góry widzieć mógł wszystko

tak jak Ty mój Panie .

To przecież tak nie wiele ,

na dzisiaj to chyba wszystko.

Jak coś sobie przypomnę

to przyjdę i Cię poproszę mój Panie .

Ja ci w zamian dam mój Boże moje powątpienie.

 

autor : Elleni 30 listopada 2010

 

 

 

 

Wiersze dla tesciowej

 

Pokochaj synową

 

Syna miałaś którego dla mnie oddałaś .

Życzliwa dla Ciebie byłam ,

a ty  tego nie rozumiałaś .

Co kolwiek bym nie zrobiła,

zawsze najgorszą byłam .

Nie byłam dla ciebie synową

córka tez nigdy nie byłam.

kochałam twego syna

i wnuki Ci dałam, 

a ty wciąż mi powtarzałaś 

że ja Ci syna twojego zabrałam .

Matka nie rodzi syna tylko dla siebie

matka powinna wiedzieć

że syn jest dla synowej .

Matka powinna wiedzieć

że kiedyś on Cię porzuci 

ułoży życie z twoją synową

że kiedyś odejdzie ,

zostawi Cię dla tej kochanej

by z nią ułożyć  życie ,

by dać tobie to: co jest Ci dane .

Byś dobrą babcią została a

wnuki  to też twoja  rodzina ,

więc zostaw już ich w spokoju 

synową i  swego syna

więcej już nigdy  ich nie wyzywaj

i nie przeklinaj

pokochaj synową tak

jak kochasz swojego syna .

 

autor: Elleni

 

 

 

W starej dziupli

 

 

Djabel straszy

 

W starej dziupli diabeł spał ,

Tak żeś siostro mi mówiła  .

jeszcze  wtedy kiedy mała byłaś  .

Czasem uciekały obie

by ominąć dziuplę

która właśnie stała im na drodze

lecz niestety , drzewo sałato

dziupla też  w nim była ,

Diabeł chrapie tak mówiłaś

ciągle mnie straszyłaś  moja siostro miła .

Aż naprawdę sama

w diabła  w dziupli uwierzyłaś .

 

 

(wiersze   autorem jest  ) " Elleni "

 

 

Biały koń

 

Kiedyś  miałam  białego  konia

i stary dom w  owocowym sadzie ,

a dzikie winogrona  pięły się

do okna mego w  sypialni ,

 

Koń pasł się na łące pod lasem

tam gdzie rosły żółte  kaczeńce

przy  stawie .

 

O świcie biegłam do  lasu

tam swoje grzybne  miejsca miałam

zbierałam grzyby na  obiad   .

babcia nam zupę  gotowała

 

maiłam też swoją   zaklętą  studnię ,

kiedy patrzyłam w toń  wody

odbicie swoje  widziałam

a czasem dobra wróżka  przyszła

patrzyła na mnie  srodze

nie chciała mi powiedzieć

co spotka mnie  na mojej  drodze ?

 

Minęły lata , stara  wieś już opustoszała ,

ludzie do miasta  wyjechali

a ja wspomnieniem  wracam

do lat kiedy jeszcze   byłam bardzo mała

białego konia szukam

którego tak bardzo  kochałam . 

 

autor: Elleni

 

 

 

Sen

 

 

A kiedy noc otuli mnie swym szalem

Gwiazdy ukołyszą mnie do snu  ,

przyjdziesz do mnie jak dawniej

by opowiedzieć jak bardzo kochasz mnie .

Opowiesz mi swych wędrówkach 

o tym ja smutno nam jest

bo gdy nastanie poranek

będę musiała pożegnać znów Cię .

tęsknoto moja bezgraniczna

miłości ma nieznajoma ,

Jak długo mam czekać na ten dzień

By się obudzić

wtulona na zawsze w twych ramionach .

 

autor: Elleni

 

 

 

 

Marzenie

 

Kiedy sen z powieki odchodzi .

Kiedy noc okrywa mnie swym płaszczem z gwiazd. 

Na balkonie siadam pale papierosa

i myślę o tobie .

Dobrą wróżkę wołam

by mi przyniosła marzeń garść .

Jest takie miejsce na ziemi

gdzie spełniają się nasze sny.

Jest takie miejsce na ziemi ,

gdzie uśmiech gości każdego dnia,

gdzie jak dawniej

przychodzisz do mnie Ty .

Księżyc z wysoka spogląda

w me okna ,sypiąc poświatą złotą

i miłość oplata moje serce .

Zostań tu zemną nie odchodź .

Zostań na zawsze w moim śnie 

w każdy dzień w każdą noc .

Niech drogi nasze na zawsze się połączą

by razem przez życie isć.

 

autor ;Elleni 2008-11-25

 

 

 

 

Jesienna dziewczyna

 

W pożółkłych liściach szukasz

wczorajszych wydarzeń

biegniesz ścieżkami wydeptanymi od dziecka

tą znaną drogę pokonujesz znów

by opłakać  cząstkę kruchej duszy

co Cię zrodziła .

Pamiętasz jakim okruszkiem byłaś

gdy Cię na rekach matka twa trzymała

a teraz  sama swe siwe babie lato ukrywasz

w swych w kok zaczesanych włosach

twierdzisz ze dusza twoja jest młoda

a przecież już pol wieku przeżyłaś .

Do wspomnień ciągle powracasz

jak byś chciała siebie odmłodzić ,

nie wrócą tamte młodzieńcze lata

kiedy do szkoły po pas w śniegu

musiałaś na piechotę chodzić.

W pożółkłych liściach szukasz

swoich nie spełnionych marzeń

do pierwszej miłości i pocałunków

soczystych o smaku  jarzębiny.

Odleciały już twoje żurawie

znów będziesz czekać

w oknie za firanką ukryta .  

 

autor:Elleni

 

 

Zyczenia dla siostry

 

Dziś są Twoje imieniny .

Zdrowia  życzę szczęścia i miłości .

Dobrej zony dla waszego syna

i jak najwięcej radości .

Życzę uśmiechu na codzień

fotela miękkiego na farmville

Powiedziałaś do mnie siostro miła

ze Ty nie masz już innej rodziny 

jak mąż i wasz syn .

Wiec składam Ci moje życzenia ogólnie 

i życzę wszystkiego dobrego .

Nie staram się o Wasze względy

nie dobijam się drzewa genologicznego

gałązka którą zerwałaś uschła

a drzewo zostało ścięte i po kłopocie

węzły zostały zerwane .

Tylko historii nie da się wymazać.

 

Autor:Elleni

 

 

 

Panie wybaw mnie
 
Widziałam włóczęgę szedł polna drogą
na nim łachmany rozdarte czasem,
gdy zapytałam
- dokąd tak idziesz
kim jesteś czy odpowiesz mi ?
Jam jest zbawiciel co świat ten stworzył
Jam jest  ten człowiek
co świat umiłował
Jam jest ten człowiek co kochał was .
Jeśli jesteś Jezus możesz kogoś zbawiać.
Jeśli jesteś  Bogiem.
Panie wybaw mnie ….
Ty  jesteś Bogiem  wszystkiego
jesteś we wszystkich i oni w tobie
a we mnie nie .
Jeśli jesteś  Bogiem.
Panie wybaw mnie ….
 
 
 Autor wiersza „Elleni”

 

 

Aborcja

 

Ci którzy nie mają swoich grobów ,

nie mają imion ani nazwiska

Ci którzy odeszli przedwcześnie

zanim się narodzili i na świat przyszli

wyrwane  ich małe serduszka

i oberwane rączki i nóżki

porozrzucane na wysypiskach

i w kotłowniach naszych szpitali

na paleniskach na całym świecie .

Nie sposób ich zliczyć

ani odtworzyć statystyk .

Jednak żyją w waszej pamięci

w cząstkach DNA

i w waszym sumieniu na dnie piekła

jakie im zgotowaliście świadomie

z premedytacją zabijając ich

odbierając im ich drogocenne

nad wszystko życie

 

 
 Autor wiersza „Elleni”

 

 

 

Len

 

Jak to dobrze leniem być

nic nie robić w łóżku gnić

i tłumaczyć sobocie to

ja z lenistwa nic nie robie

Pachnie w kuchni jeść się chce

będę żarła co popadnie

może parę kilo znów mi wpadnie

może dziesięć  morze sto

nic nie robić to jest tooooo ! .

Ja nie sprzątam, koszul nie prasuje

w kuchni siedzieć już nie musze

maż ma ręce za mnie zrobi

ja łóżku leżeć musze

dzieci chować tez nie musze

same rosną same sobie

leń nie musi nic nie robić .

 

Autor wiersza „Elleni”

 

 

 

 

Czas rozstania

 

Wyżłobił czas w kamiennym sercu twoją twarz

Przyglądam się i wołam Cię 

lecz tylko wiatr odpowiada mi

na moje wołanie choć nie ten sam

jak dawniej  podmuch ma  .

Dziś łagodniejszy nie taki burzliwy

gdy odchodziłaś w mroczny świat 

a ja krzyczałam

mamo nie odchodź ...!

mamo otwórz oczy jesteśmy tu z tobą 

Ty nie słyszałaś  i nas zostawiłaś

pozostawiając nam tylko rozpacz

i tęsknotę za tobą 

 

 Autor: Elleni

 

 

Panie wybaw mnie

 

Widziałam włóczęgę szedł polna drogą

na nim łachmany rozdarte czasem,

gdy zapytałam

-dokąd tak idziesz

kim jesteś czy odpowiesz mi ?

Jam jest zbawiciel co świat ten stworzył

Jam jest  ten człowiek co świat umiłował

Jam jest ten człowiek co kochał was .

Jeśli jesteś Jezus możesz kogoś zbawiać.

Jeśli jesteś  Bogiem.

Panie wybaw mnie ….

Ty  jesteś Bogiem  wszystkiego

jesteś we wszystkich i oni w tobie

a we mnie nie .

Jeśli jesteś  Bogiem.

Panie wybaw mnie …!

 

 Autor: Elleni

 

 

 

Emigrant

 

Droga kochana moja

Która to już noc bez ciebie

Tak trudno zasnąć

a jeszcze trudniej pisać

Wszystkie noce  bezsenne

myślę o tobie i dzieciach kocham was

i tęsknie za wami ogromnie .

Kościół tutaj jest taki sam i tawerna

lecz ziemia inna, obca  nie tutejsza .

Pytasz mnie co nowego jakie plany mam

czy może wracać już pora

A ja ci powiem tylko jedno ,

odchodzimy od siebie co raz dalej i dalej

choć tęsknie za wami

lecz to już nie to samo

No cóż  czas kończyć mój list

na rano mam do pracy

a słonce już prześwituje  

przez zawieszoną gazetę w oknie

śniadania już jeść nie będę

lecz  napiłbym się jeszcze

przed pójściem do pracy

gorącej herbaty.

 

 

 

Wiedzma

 

Na polanie w lesie

wiedźma siedziała

ubrana w łachmany

zioła przyrządzała.

Zioła na miłość

lubczyk pospolity

i inne na od zarazy

a inne od  grypy.

Wonną miętę

i listki brzozowe.

Czarne ptaki nad

jej głowa kręgi zataczały

były jej posłuszne

były jej posłańcami.

 

 

 

 

 

 

 


oceń
3
0

Licznik odwiedzin:  240 225  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O moim bloogu

Czarownica z łysej góry To Jest blog dla wszystkich Na blogu znajdziesz wszystko to co związane jest z czarami mają wróżbami zaklęciami zapraszam serdecznie i Pozdrawiam wirtualne czarownice.